Złodziejstwo i piractwo

Widzisz archiwalną wersję wątku "Złodziejstwo i piractwo" z forum pl.pregierz

Kuba - 19 Wrz 2007, 16:39

Siarczyste piętno dla torrentowych piratów oraz wyrazy współczucia dla
Autora

Za dwa miesiące ma być premiera nowej płyty Mike Oldfielda - Music of the
Spheres. Tymczasem na torrentach jest już (podobno) pełna wersja Promo CD

http://tinyurl.com/2kxycr

Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.

made myself - 19 Wrz 2007, 16:55


Siarczyste piętno dla torrentowych piratów oraz wyrazy współczucia dla
Autora


Siarczyste piętno dla grupowych moralistów...

Za dwa miesiące ma być premiera nowej płyty Mike Oldfielda - Music of the
Spheres. Tymczasem na torrentach jest już (podobno) pełna wersja Promo CD

http://tinyurl.com/2kxycr


Ale to jest przecież mp3. A... zapomniałem, nie słychać. Chociaż grupa
się Sennheiseruje, to może w końcu gremialnie usłyszy, lol!

Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.


To może czekaj na całkiem nowy materiał The Beatles w oryginalnym, pierwotnym
składzie? Nigdy Ci się nie popsuje.

Pzdr,

Mateusz Ludwin - 19 Wrz 2007, 16:58

pl.pregierz.getSenderByName("*Kuba*").quote();

Za dwa miesiące ma być premiera nowej płyty Mike Oldfielda - Music of the
Spheres.


O k***!!!!!!!!!!!!!!!

dink - 19 Wrz 2007, 17:02





| Siarczyste piętno dla torrentowych piratów oraz wyrazy współczucia dla
| Autora
Siarczyste piętno dla grupowych moralistów...


ehhh... kolejny, któremu w życiu nie wyszło i nie stać go na oryginały...
:-P

Ale to jest przecież mp3. A... zapomniałem, nie słychać. Chociaż grupa


co to ma za znaczenie?

Mateusz Ludwin - 19 Wrz 2007, 17:03

pl.pregierz.getSenderByName("*Kuba*").quote();

Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.


A co ja mam zrobić? Kupię tak czy siak. A Kaczkowski puści pewnie za kilka
tygodni.

No ale na razie się powstrzymuję.

dink - 19 Wrz 2007, 17:04




Za dwa miesiące ma być premiera nowej płyty Mike Oldfielda - Music of the
Spheres. Tymczasem na torrentach jest już (podobno) pełna wersja Promo CD


zaraz się dowiesz, że Ci co mieliby kupić i tak kupią, a pozostali
rozreklamują tę muzykę i być może jeszcze więcej ludzi kupi. a poza tym
wytwórnie to wredni kapitaliści, oligarchowie & stuff

made myself - 19 Wrz 2007, 17:06


| Siarczyste piętno dla torrentowych piratów oraz wyrazy współczucia dla
| Autora
| Siarczyste piętno dla grupowych moralistów...

ehhh... kolejny, któremu w życiu nie wyszło i nie stać go na oryginały...
:-P


Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

| Ale to jest przecież mp3. A... zapomniałem, nie słychać. Chociaż grupa

co to ma za znaczenie?


No zasadnicze. Można ściągnąć z sieci produkt dużo gorszy niż ten, który
będzie dostępny za dwa miesiące w sklepach...

Pzdr,

made myself - 19 Wrz 2007, 17:08


| Za dwa miesiące ma być premiera nowej płyty Mike Oldfielda - Music of the
| Spheres. Tymczasem na torrentach jest już (podobno) pełna wersja Promo CD

zaraz się dowiesz, że Ci co mieliby kupić i tak kupią, a pozostali
rozreklamują tę muzykę i być może jeszcze więcej ludzi kupi. a poza tym
wytwórnie to wredni kapitaliści, oligarchowie & stuff


Nie, na pręgu nie ma wystarczającej liczby racjonalnie myślących ludzi, żeby
z takim zdaniem nie zostali zakrzyczani przez oszołomów... Nie poleci :P

Pzdr,

dink - 19 Wrz 2007, 17:12





Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...


a --preset insane?

| Ale to jest przecież mp3. A... zapomniałem, nie słychać. Chociaż grupa
| co to ma za znaczenie?
No zasadnicze. Można ściągnąć z sieci produkt dużo gorszy niż ten, który
będzie dostępny za dwa miesiące w sklepach...


ZTCP ostatnio Oldfield taki popowy był - mp3 styknie

made myself - 19 Wrz 2007, 17:18


| Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

a --preset insane?


Zależy co...

| Ale to jest przecież mp3. A... zapomniałem, nie słychać. Chociaż grupa
| co to ma za znaczenie?
| No zasadnicze. Można ściągnąć z sieci produkt dużo gorszy niż ten, który
| będzie dostępny za dwa miesiące w sklepach...

ZTCP ostatnio Oldfield taki popowy był - mp3 styknie


No właśnie... I z takim podejściem byś tego nie kupił w ciemno. A nuż się
okaże, że dobre i kupisz oryginał?

Pzdr,

PK - 19 Wrz 2007, 17:07

Kryptonim Kuba nadawał:

Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.


ja nie ściągam nowości też z zasady, ale mam pytanie, co się zmieni jeśli
tej płyty byś posłuchał dzisiaj? Czekanie apetyt zwiększy? A jak byś
posłuchał 3 godziny przed premierą, to smakowałoby inaczej?
P.

dink - 19 Wrz 2007, 17:32




| ZTCP ostatnio Oldfield taki popowy był - mp3 styknie
No właśnie... I z takim podejściem byś tego nie kupił w ciemno. A nuż się
okaże, że dobre i kupisz oryginał?


na amazonie można przesłuchać, na allofmp3 - też

Kuba - 19 Wrz 2007, 17:41

Wytężywszy szare komórki, dink wygenerował(a) następującą porcję bitów:

ZTCP ostatnio Oldfield taki popowy był - mp3 styknie


Do klasycznego dzieła na orkiestrę symfoniczną? Oj, chyba nie.

Kuba - 19 Wrz 2007, 17:43

Wytężywszy szare komórki, Mateusz Ludwin wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

A co ja mam zrobić? Kupię tak czy siak. A Kaczkowski puści pewnie za kilka
tygodni.


Już puszczał.

Kuba - 19 Wrz 2007, 17:52

Wytężywszy szare komórki, PK wygenerował(a) następującą porcję bitów:

Kryptonim Kuba nadawał:
| Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.

ja nie ściągam nowości też z zasady, ale mam pytanie, co się zmieni jeśli
tej płyty byś posłuchał dzisiaj? Czekanie apetyt zwiększy? A jak byś
posłuchał 3 godziny przed premierą, to smakowałoby inaczej?
P.


Słuchałem mniej lub bardziej dostępnych fragmentów. Apetyt wzrósł.

3 godziny przed premierą? Wytrzymam.

Mnie raczej chodziło o to, że fakt pojawienia się MP3 w pirackim obiegu
*ponad dwa miesiące przed rozpoczęciem sprzedaży* jest, delikatnie mówiąc,
niepokojący.

No, chyba, że to (jak już bywało) jakaś "beta", czyli "early mix", a za 2
miesiące do sklepów trafi "prawie" to samo. Ale wówczas MO należałby się
dzwon wazeliny za podgrzanie atmosfery, bo to do niego niepodobne.

made myself - 19 Wrz 2007, 17:54


| ZTCP ostatnio Oldfield taki popowy był - mp3 styknie
| No właśnie... I z takim podejściem byś tego nie kupił w ciemno. A nuż się
| okaże, że dobre i kupisz oryginał?

na amazonie można przesłuchać, na allofmp3 - też


Po 30 sekund? A co sądzisz o Godspeed! You Black Emperor?

Pzdr,

Pilu - 19 Wrz 2007, 17:55

Za dwa miesiące ma być premiera nowej płyty Mike Oldfielda - Music of the
Spheres. Tymczasem na torrentach jest już (podobno) pełna wersja Promo CD

http://tinyurl.com/2kxycr

Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.


W temacie "piractwa" trudno nie zgodzić się z punktem widzenia
przedstawionym w epizodzie 709 South Park - Christian Rock Hard. Między
innymi są tam zabawne scenki, w których policja czy inne organy oprowadzają
Stana, Kyle'a i Kennego po domach gwiazd i pokazują do czego prowadzi
piractwo...polecam :D :D :D

Załóżmy że walka z piractwem byłaby w 100% skuteczna - wtedy słuchałbym
przeważnie radia. Gwiazdy nic by na tym nie zyskały, a społeczeństwo
straciło. Interes jak cholera...
Pilu

made myself - 19 Wrz 2007, 17:55


| Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.

| ja nie ściągam nowości też z zasady, ale mam pytanie, co się zmieni jeśli
| tej płyty byś posłuchał dzisiaj? Czekanie apetyt zwiększy? A jak byś
| posłuchał 3 godziny przed premierą, to smakowałoby inaczej?
| P.

Słuchałem mniej lub bardziej dostępnych fragmentów. Apetyt wzrósł.

3 godziny przed premierą? Wytrzymam.

Mnie raczej chodziło o to, że fakt pojawienia się MP3 w pirackim obiegu
*ponad dwa miesiące przed rozpoczęciem sprzedaży* jest, delikatnie mówiąc,
niepokojący.

No, chyba, że to (jak już bywało) jakaś "beta", czyli "early mix", a za 2
miesiące do sklepów trafi "prawie" to samo. Ale wówczas MO należałby się
dzwon wazeliny za podgrzanie atmosfery, bo to do niego niepodobne.


To całkiem normalne. Prasa dostaje płyty często dłuuuugo przed premierą.

Pzdr,

Mateusz Ludwin - 19 Wrz 2007, 17:58

pl.pregierz.getSenderByName("*Kuba*").quote();

| A co ja mam zrobić? Kupię tak czy siak. A Kaczkowski puści pewnie za kilka
| tygodni.

Już puszczał.


!!!!!!!!!!!!!!

Bart Ogryczak - 19 Wrz 2007, 17:58


Siarczyste piętno dla torrentowych piratów


Pietno za porównywanie ludzi korzystajacych z przyslugujacych im praw,
do bandytów napadajacych na statki.

Mateusz Ludwin - 19 Wrz 2007, 18:00

pl.pregierz.getSenderByName("*Kuba*").quote();

No, chyba, że to (jak już bywało) jakaś "beta", czyli "early mix", a za 2
miesiące do sklepów trafi "prawie" to samo. Ale wówczas MO należałby się
dzwon wazeliny za podgrzanie atmosfery, bo to do niego niepodobne.


On September 18th, Universal are to hold a presentation event, hosted by
Yellow Lounge at the Tape club in Berlin; Oldfield is not scheduled not be
present, as the album is to be played by a DJ.

Kuba - 19 Wrz 2007, 18:06

Wytężywszy szare komórki, Bart Ogryczak wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

Pietno za porównywanie ludzi korzystajacych z przyslugujacych im praw,
do bandytów napadajacych na statki.


Takich praw, jak do wpuszczania na rynek niewydanego jeszcze oficjalnie
utworu?

Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
kwartał przed drukiem.

Kuba - 19 Wrz 2007, 18:07

Wytężywszy szare komórki, Mateusz Ludwin wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

On September 18th, Universal are to hold a presentation event, hosted by
Yellow Lounge at the Tape club in Berlin; Oldfield is not scheduled not be
present, as the album is to be played by a DJ.


!!!!!!!!!!!!!!!!!

Cezar Matkowski - 19 Wrz 2007, 18:06



ludzi, żeby
z takim zdaniem nie zostali zakrzyczani przez oszołomów... Nie poleci


:P

Dlaczego oszołomów? Nie po to są specjalne strony, na których można
wysłuchać kawałków utworów. Poza tym, kiedyś też tak myślałem, ale
światopogląd mi się zachwiał, kiedy zacząłem się spotykać z pytaniami
typu "skond ściongonć gre, bo na kupionom mnie nie stać" w odniesieniu
do gier dostępnych za 7-20 zł.

Pozdrawiam

Cezar Matkowski - 19 Wrz 2007, 18:10

Załóżmy że walka z piractwem byłaby w 100% skuteczna - wtedy
słuchałbym
przeważnie radia. Gwiazdy nic by na tym nie zyskały, a społeczeństwo
straciło. Interes jak cholera...


Mieszasz dwie rzeczy. Gdyby nie było pośredników takich jak RIAA, to
owszem, twórcy traciliby na piractwie. Chociaż moim skromnym zdaniem, w
takim układzie płyty mogłyby być tańsze, przez co ilość chętnych do
piracenia także by się zmniejszyła. Nie biorę przy tym pod uwagęfaktu
dostępności (co w Polsce bywa problemem, gdy ktoś słucha mniej
popularnej muzyki tworzonej na wschód od naszej wschodniej granicy).

Pozdrawiam

made myself - 19 Wrz 2007, 18:16


| Pietno za porównywanie ludzi korzystajacych z przyslugujacych im praw,
| do bandytów napadajacych na statki.

Takich praw, jak do wpuszczania na rynek niewydanego jeszcze oficjalnie
utworu?

Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
kwartał przed drukiem.


Zawsze mnie zastanawiało kto czyta ebooki. One się przydają jedynie do
technicznych rzeczy, bo można mieć wszystko ze sobą na pen drive na przykład
i odpada nierealna opcja z noszeniem 20 książek ze sobą.
Ale czytania książki z ekranu, co jest katorgą, oglądania wersji CAM filmów
i wypalania mp3 na CD i słuchania tego później nigdy nie rozumiałem i dalej
nie rozumiem.

Pzdr,
made_myself

made myself - 19 Wrz 2007, 18:20


Dlaczego oszołomów? Nie po to są specjalne strony, na których można
wysłuchać kawałków utworów. Poza tym, kiedyś też tak myślałem, ale
światopogląd mi się zachwiał, kiedy zacząłem się spotykać z pytaniami
typu "skond ściongonć gre, bo na kupionom mnie nie stać" w odniesieniu
do gier dostępnych za 7-20 zł.


No nie wiem jak Ty, ale ja po 30 sekundach z których 10 to fade in i fade out
nie bardzo jestem w stanie sobie stworzyć obraz płyty. To może się i sprawdza
w piosenkach typu zwrotka refren, ale nie wyrobisz sobie zdania choćby na
temat takiego Godspeed! You Black Emperor czy The Mars Volta słuchając sampla.
A co do "skond sciongnonc", to pewnych zachowan nigdy nie wyrugujesz, a
ekstremum ma to do siebie, ze jest najbardziej widoczne. Poza tym tak pisza
13 latki, dla których te 20 pln to faktycznie "kasa".

Pzdr,

Wojtas - 19 Wrz 2007, 18:21


zaraz się dowiesz, że Ci co mieliby kupić i tak kupią, a pozostali
rozreklamują tę muzykę i być może jeszcze więcej ludzi kupi. a poza tym
wytwórnie to wredni kapitaliści, oligarchowie & stuff


Idź lepiej fundować kolejną brykę prezesowi kartelu muzycznego.
Trzeba być niezłym głupkiem aby nie widzieć też tego, że to sami twórcy
są też kantowani, przez taki kartel.

Widać niektórzy się wyłamują:

http://www.idg.pl/news/124181.html

dink - 19 Wrz 2007, 18:24




| na amazonie można przesłuchać, na allofmp3 - też
Po 30 sekund? A co sądzisz o Godspeed! You Black Emperor?


http://www.freeaccess.dink.pl/sample.jpg :-)

a swoją drogą - którą płytkę polecasz?

dink - 19 Wrz 2007, 18:24




Wytężywszy szare komórki, dink wygenerował(a) następującą porcję bitów:
| ZTCP ostatnio Oldfield taki popowy był - mp3 styknie
Do klasycznego dzieła na orkiestrę symfoniczną? Oj, chyba nie.


przeca piszę, że styknie do _pop-u_

Wojtas - 19 Wrz 2007, 18:26


Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
kwartał przed drukiem.


No i? Uważasz, że wtedy spadnie sprzedaż oryginałów - bzdura. Na
podstawie jakich rzetelnych badań tak twierdzisz?

dink - 19 Wrz 2007, 18:26




Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
kwartał przed drukiem.


then die of hunger :-)

dink - 19 Wrz 2007, 18:27





| Siarczyste piętno dla torrentowych piratów
Pietno za porównywanie ludzi korzystajacych z przyslugujacych im praw,
do bandytów napadajacych na statki.


nie bądź dziecinny - nie chodzi o nazwę procederu
poza tym coś cienko z tymi prawami, skoro pirató jednak puszkują -
bezprawnie?

made myself - 19 Wrz 2007, 18:29


| na amazonie można przesłuchać, na allofmp3 - też
| Po 30 sekund? A co sądzisz o Godspeed! You Black Emperor?

http://www.freeaccess.dink.pl/sample.jpg :-)

a swoją drogą - którą płytkę polecasz?


Lift Your Skinny Fists... z genialnym kawałkiem Static...
Na drugim miejscu f#a# infinity, a tej trzeciej nie znam za
bardzo...

Pzdr,

Moon - 19 Wrz 2007, 18:39




 

Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...


ale dobrze zrobione mp3 jest nie do odróżnienia od cda.

moon

dink - 19 Wrz 2007, 18:39





| Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
| kwartał przed drukiem.
No i? Uważasz, że wtedy spadnie sprzedaż oryginałów - bzdura. Na podstawie
jakich rzetelnych badań tak twierdzisz?


na podstawie zdrowego rozsądku. sporo znajomych notorycznie ciągnie z sieci
"diwiksy" i namiętnie je ogląda nie płacąc ani złotówki. gdyby tego nie
robili, to przynajmniej część produkcji obejrzeliby jak biali ludzie.

Janusz 'Kali' Kaliszczak - 19 Wrz 2007, 18:41



| Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
| kwartał przed drukiem.

No i? Uważasz, że wtedy spadnie sprzedaż oryginałów - bzdura. Na
podstawie jakich rzetelnych badań tak twierdzisz?


Akurat porównanie książek z płytami muzycznymi/filmami/programami/grami nie
ma większego sensu. Ksiązki w wersji elektronicznej mają średni sens
(wygoda czytania itd.), a reprodukcja do formatu oryginału jest bardziej
kosztowna niż oryginał (druk, ksero itp.).

Muzyka i filmy tracą tylko trochę (lub wcale) na jakości i da się piaty
skopiować z minimalną stratą jakości zasadniczo nie przeszkadzającą w
odbiorze.

Niemniej książka jest dobrym przykłądem, że jednak utwory mają jakąś
konkretną wartość. W przypadku książki czuje się w ręku wartość czyjejś

dystrybucję itd.

Jak ma się przed sobą plik, to już nikt się nie zastanawia, że to owoc
czyjejś pracy i raczej marne szanse, że znajdzie się wielu, którzy zechcą
coś takiego robić za darmo.

Przy zdjęciach umieszczanych w sieci nie ma problemu. W zasadzie wystarczy
zezwolić tylo na ściąganie małej wersji, która nie stanowi surowca do
dalszej pracy. A nawet jeżeli, to da się to jakoś prawnie ugryźć jeżeli
ktoś do własnego dzieła wykorzysta czyjeś. Podobnie z muzyką, która też
bywa surowcem. Co jednak z utworami, które są tylko konsumpcyjne? Nie
zyskują wartości dla prywatnej osoby dopiero kiedy je do czegoś innego
wykorzysta, ale wartością jest sam fakt ich posiadania? Oglądania?
Słuchania? Używania?

Mario - 19 Wrz 2007, 18:42



| Pietno za porównywanie ludzi korzystajacych z przyslugujacych im praw,
| do bandytów napadajacych na statki.
| Takich praw, jak do wpuszczania na rynek niewydanego jeszcze oficjalnie
| utworu?

| Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
| kwartał przed drukiem.

Zawsze mnie zastanawiało kto czyta ebooki. One się przydają jedynie do
technicznych rzeczy, bo można mieć wszystko ze sobą na pen drive na przykład
i odpada nierealna opcja z noszeniem 20 książek ze sobą.


No tak to daje szanse na zabranie ze sobą dokumentacji. Ale praca z
przełączaniem się między pdfem a kodem czy projektem jest delikatnie
mówiąc jxhejvnwąpn. W domu daje się pracować w układzie laptop + desktop.

Mateusz Ludwin - 19 Wrz 2007, 18:48

pl.pregierz.getSenderByName("*Moon*").quote();

| Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

ale dobrze zrobione mp3 jest nie do odróżnienia od cda.


Ale takiego MP3 nie da się nigdzie kupić, a tym bardziej ściągnąć.

Moon - 19 Wrz 2007, 19:19


pl.pregierz.getSenderByName("*Moon*").quote();

| Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

| ale dobrze zrobione mp3 jest nie do odróżnienia od cda.

Ale takiego MP3 nie da się nigdzie kupić, a tym bardziej ściągnąć.


to legenda przeszłości, obecnie większość torrentów z mp3 to odnośniki do
profesjonalnie zrobionych plikow, a nawet dobrze opisanych też.

moon

Marek 'marcus075' Karweta - 19 Wrz 2007, 19:17



| Siarczyste piętno dla torrentowych piratów oraz wyrazy współczucia dla
| Autora
| Siarczyste piętno dla grupowych moralistów...
| ehhh... kolejny, któremu w życiu nie wyszło i nie stać go na oryginały...
| :-P

Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...


Szukaj wersji MPC albo FLAC. ;-)

Mateusz Ludwin - 19 Wrz 2007, 19:20

pl.pregierz.getSenderByName("*Moon*").quote();

| Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

| ale dobrze zrobione mp3 jest nie do odróżnienia od cda.

| Ale takiego MP3 nie da się nigdzie kupić, a tym bardziej ściągnąć.

to legenda przeszłości, obecnie większość torrentów z mp3 to odnośniki do
profesjonalnie zrobionych plikow, a nawet dobrze opisanych też.


Stać mnie na płyty.

Mateusz Ludwin - 19 Wrz 2007, 20:04

pl.pregierz.getSenderByName("*Marek 'marcus075' Karweta*").quote();

| Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

Szukaj wersji MPC


O, znalazł się znawca.

Rais - 20 Wrz 2007, 02:36


Zawsze mnie zastanawiało kto czyta ebooki. One się przydają jedynie do
technicznych rzeczy, bo można mieć wszystko ze sobą na pen drive na przykład
i odpada nierealna opcja z noszeniem 20 książek ze sobą.


O to, to, to!

Ale czytania książki z ekranu, co jest katorgą, oglądania wersji CAM filmów
i wypalania mp3 na CD i słuchania tego później nigdy nie rozumiałem i dalej
nie rozumiem.


Jeżeli MP3 słuchasz na głośniczkach Manty za 20 zł to nie usłyszysz
różnicy między MP3 a płytą.

made myself - 20 Wrz 2007, 03:42


| Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

ale dobrze zrobione mp3 jest nie do odróżnienia od cda.


No na Yamasze PianoCraft na pewno nie...

Pzdr,

made myself - 20 Wrz 2007, 03:43


| Pietno za porównywanie ludzi korzystajacych z przyslugujacych im praw,
| do bandytów napadajacych na statki.
| Takich praw, jak do wpuszczania na rynek niewydanego jeszcze oficjalnie
| utworu?

| Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
| kwartał przed drukiem.

| Zawsze mnie zastanawiało kto czyta ebooki. One się przydają jedynie do
| technicznych rzeczy, bo można mieć wszystko ze sobą na pen drive na przykład
| i odpada nierealna opcja z noszeniem 20 książek ze sobą.

No tak to daje szanse na zabranie ze sobą dokumentacji. Ale praca z
przełączaniem się między pdfem a kodem czy projektem jest delikatnie
mówiąc jxhejvnwąpn. W domu daje się pracować w układzie laptop + desktop.


No zalezy jak czesto z tej dokumentacji musisz korzystac. Poza tym ja
przewaznie jednego laptopa woze ze soba, a drugiego dostaje na miejscu...

Pzdr,

made myself - 20 Wrz 2007, 03:46


| Zawsze mnie zastanawiało kto czyta ebooki. One się przydają jedynie do
| technicznych rzeczy, bo można mieć wszystko ze sobą na pen drive na przykład
| i odpada nierealna opcja z noszeniem 20 książek ze sobą.

O to, to, to!

| Ale czytania książki z ekranu, co jest katorgą, oglądania wersji CAM filmów
| i wypalania mp3 na CD i słuchania tego później nigdy nie rozumiałem i dalej
| nie rozumiem.

Jeżeli MP3 słuchasz na głośniczkach Manty za 20 zł to nie usłyszysz
różnicy między MP3 a płytą.


No moze faktycznie taki jest target. No ale w takim razie jakos sobie
nie wyobrazam, zeby ktos sluchajacy muzyki na takim "poziomi" kupowal
oryginalne CD etc.

Pzdr,

made myself - 20 Wrz 2007, 03:51


| | Siarczyste piętno dla torrentowych piratów oraz wyrazy współczucia dla
| | Autora
| Siarczyste piętno dla grupowych moralistów...
| ehhh... kolejny, któremu w życiu nie wyszło i nie stać go na oryginały...
| :-P

| Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

Szukaj wersji MPC albo FLAC. ;-)


Nie musze... Mam OiNKa...

Pzdr,

made myself - 20 Wrz 2007, 03:52


| Mnie tam gównianie MP3 nie zadowoli...

| Szukaj wersji MPC

O, znalazł się znawca.



MPC to super format i _udowodniono_, ze brzmi bardziej "soczyscie" i
dynamicznie, ze wzgledu na podbita gore... To nie tylko subiektywne
wrazenia...

Pzdr,

piracik - 20 Wrz 2007, 04:15


W temacie "piractwa" trudno nie zgodzić się z punktem widzenia
przedstawionym w epizodzie 709 South Park - Christian Rock Hard. Między
innymi są tam zabawne scenki, w których policja czy inne organy
oprowadzają Stana, Kyle'a i Kennego po domach gwiazd i pokazują do czego
prowadzi piractwo...polecam :D :D :D


Jednym z powodów tej krzątaniny był fakt, że ludzie woleli robić
pieniądze bez żadnej pracy. A że Dysk nie poznał jeszcze przemysłu
muzycznego, zmuszeni byli wykorzystywać starsze, tradycyjne formy
bandytyzmu.

:)

Animol - 20 Wrz 2007, 04:51


Nie musze... Mam OiNKa...


"Because "moo" just doesn't sound right."
;)

Bart Ogryczak - 20 Wrz 2007, 04:54


Wytężywszy szare komórki, Bart Ogryczak wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| Pietno za porównywanie ludzi korzystajacych z przyslugujacych im praw,
| do bandytów napadajacych na statki.

Takich praw, jak do wpuszczania na rynek niewydanego jeszcze oficjalnie
utworu?


Na jaki rynek?

Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
kwartał przed drukiem.


Obawiam sie, ze nie jestem producentem popkultury.

Yakhub - 20 Wrz 2007, 05:01

Wojtas myślał, myślał i wymyślił, że:


| Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
| kwartał przed drukiem.
No i? Uważasz, że wtedy spadnie sprzedaż oryginałów - bzdura. Na
podstawie jakich rzetelnych badań tak twierdzisz?


W sytuacji, gdy piracki film mogę ściągnąć w ciągu 5
minut, a do najbliższej wypożyczalni dvd muszę zapieprzać przez pół
miasta? To nie jest bzdura.

Wojtas - 20 Wrz 2007, 05:57


W sytuacji, gdy piracki film mogę ściągnąć w ciągu 5
minut, a do najbliższej wypożyczalni dvd muszę zapieprzać przez pół
miasta? To nie jest bzdura.


Mówimy o książkach więc nie pitol. A jeśli już chcesz przykład
wypożyczalni i chodzenia do nich. To wina jest wyłącznie dystrybutorów,
którzy boją się internetu. Proszę bardzo niech wykonają podobny system
do Steama, gdzie będzie można wypożyczyć film poprzez internet i go
pobrać do parokrotnego odtworzenia. Wierz mi ale bardzo dużo osób z tego
skorzysta, bo nie będzie im się chciało ściągać divxa przez p2p i
jeszcze szukać napisów. Właśnie dzięki podobnemu systemowi serwis Appla
zyskał tak ogromną popularność, mimo, iż jest wyjątkowo chciwy.
Piractwo jest swoistą konkurencją i jeśli chcesz przyciągnąć ludzi to im
proponuj - nowocześniej, szybciej i staraj się obniżać ceny tak aby
można było się zastanawiać nad kupnem.
Nie chcecie tego robić? To płaczcie dalej. Nikt was nie żałuje.

Adam Płaszczyca - 20 Wrz 2007, 06:21


ale dobrze zrobione mp3 jest nie do odróżnienia od cda.


For cloth-eared nincompoops(*) only.

(*) Amarok.

Adam Płaszczyca - 20 Wrz 2007, 06:20



Za dwa miesiące ma być premiera nowej płyty Mike Oldfielda - Music of the
Spheres. Tymczasem na torrentach jest już (podobno) pełna wersja Promo CD

http://tinyurl.com/2kxycr

Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.


Cóż, niech głupki ssają. Ja tam nie lubię w lustrze oglądać złodzieja.

Pietia - 20 Wrz 2007, 06:31



| Za dwa miesiące ma być premiera nowej płyty Mike Oldfielda - Music of the
| Spheres. Tymczasem na torrentach jest już (podobno) pełna wersja Promo CD

| http://tinyurl.com/2kxycr

| Nie, nie ściągnąłem. Z zasady. Poza tym - nie będę psuć sobie oczekiwania.

Cóż, niech głupki ssają. Ja tam nie lubię w lustrze oglądać złodzieja.


Ja też nie kupuje piratów. Tylko ja nie lubie oglądać podpalaczy i
morderców w lustrze.

mw - 20 Wrz 2007, 06:40


Idź lepiej fundować kolejną brykę prezesowi kartelu muzycznego.
Trzeba być niezłym głupkiem aby nie widzieć też tego, że to sami twórcy
są też kantowani, przez taki kartel.

Widać niektórzy się wyłamują:

http://www.idg.pl/news/124181.html


Acha czyli artyści pracują tak sobie za darmo, a cene płyty dyktują
tylko kartele muzyczne, zapytam Oldfielda czy rzucił by mi swoje
utwory na maila w takim razie.

mw - 20 Wrz 2007, 06:44


| Napisz książkę, ogłoś datę premiery, a potem znajdź ebook w sieci na
| kwartał przed drukiem.

No i? Uważasz, że wtedy spadnie sprzedaż oryginałów - bzdura. Na
podstawie jakich rzetelnych badań tak twierdzisz?


Proszę wytłumacz mi po jakiego ch*ja mi oryginał jak już przeczytałem/
wydrukowałem i przeczytałem pdf-a?

made myself - 20 Wrz 2007, 07:01


| http://www.idg.pl/news/124181.html
Acha czyli arty=B6ci pracuj=B1 tak sobie za darmo, a cene p=B3yty dyktuj=B1
tylko kartele muzyczne, zapytam Oldfielda czy rzuci=B3 by mi swoje
utwory na maila w takim razie.


Dam Ci cos do przemyslenia. Otoz nie tak dawno pojawily sie na rynku
tzw. wydania polskie plyt, ktore tym sie roznily od zwyklych, ze na okladce
mialy nadrukowana po chamsku polska flage, a ksiazeczka skladala sie z
jednej, nedznej, bialej w srodku i zlozonej na pol ksiazeczki.
Dystrybutorzy zarzekali sie jak to dzieki takiemu zabiegowi udalo sie zbic
cene plyty na polski rynek, bo _obnizyli koszty produkcji_. Kasety gdy
byly dostepne (nie wiem czy dalej sa), kosztowaly 1/3 ceny plyty CD, chociaz
ich wytworzenie jest drozsze niz plyty CD.
Nie pochwalam piractwa, ale rozumiem ludzi ktorzy nie chca czuc czlonka
w odbycie. Mam bulic mase pieniedzy, zeby dostac jakies gowno zabezpieczone
kaktusem, ktorego nie poslucham w podrozy w laptopie, ewentualnie zainstaluje
mi  rootkita, nie zgram do otwarzacza mp3 i ktore dodatkowo bedzie cykalo w
stacjonarnym odtwarzaczu?
Wybacz, ale ktos sie tu z wiadoma czescia ciala zamienil na lby.
Place i mam problem, sciagam FLACi, nie mam problemu. Hello? Is anybody
out there?

Pzdr,

Kuba - 20 Wrz 2007, 07:07

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

Dam Ci cos do przemyslenia.


[ciach]

Place i mam problem, sciagam FLACi, nie mam problemu. Hello? Is anybody
out there?


Rozumiem, że piractwo fonograficzne (i nie tylko) to taki społeczny ruch na
rzecz wymuszenia na producentach urealnienia cen? Interesująca
interpretacja...

LPoD - 20 Wrz 2007, 07:38


 | Place i mam problem, sciagam FLACi, nie mam problemu.
 | Hello? Is anybody out there?

Rozumiem, że piractwo fonograficzne (i nie tylko) to taki społeczny ruch na
rzecz wymuszenia na producentach urealnienia cen? Interesująca
interpretacja...


Nie chodzi tylko o to, chodzi też o zwykłą wygodę użytkowania.
Kupuję oryginalny film i co z tego mam? Ano to na przykład,
że mam reklamy i ostrzeżenia antypirackie, których nie mogę
przewinąć (na szczęście odtwarzacze, które sobie z tym radzą,
chyba nie są jeszcze u nas nielegalne), nie mogę sobie obejrzeć
tego filmu w USA. Kupię jakąś grę i co - za każdym razem, kiedy
chcę w nią zagrać, muszę szukać płytki, chociaż wszystkie
potrzebne dane są na dysku.
Komuś najwyraźniej się ulęgło w chorym umyśle, że takie
zabiegi zniechęcają do piractwa, a przecież tak na zdrowy
rozsądek jest dokładnie odwrotnie.

        ch.

made myself - 20 Wrz 2007, 08:02


| Place i mam problem, sciagam FLACi, nie mam problemu. Hello? Is anybody
| out there?

Rozumiem, że piractwo fonograficzne (i nie tylko) to taki społeczny ruch na
rzecz wymuszenia na producentach urealnienia cen? Interesująca
interpretacja...


Ale nie wiem na cholere Ty chcesz dorobic do tego jakas ideologie.
Ja po prostu mam w dupie wydawanie pieniedzy na cos, czego sie nie da
uzywac. Chcesz mi powiedziec, ze mam sobie kupic plyte, ktora mi cyka
w odtwarzaczu i ktorej nie bede mogl sluchac? Chyba Ci sie cos pomylilo.
Jak wydadza niezabezpieczona, to kupie. Im sie wszystkim w dupach
poprzewracalo. Jak frajerzy chca, to niech sie dostosowuja do sprzedawcow.
W moim swiecie jest odwrotnie.

Pzdr,

Kuba - 20 Wrz 2007, 08:09

Wytężywszy szare komórki, LPoD wygenerował(a) następującą porcję bitów:

Nie chodzi tylko o to, chodzi też o zwykłą wygodę użytkowania.
Kupuję oryginalny film i co z tego mam? Ano to na przykład,
że mam reklamy i ostrzeżenia antypirackie, których nie mogę
przewinąć (na szczęście odtwarzacze, które sobie z tym radzą,
chyba nie są jeszcze u nas nielegalne), nie mogę sobie obejrzeć
tego filmu w USA. Kupię jakąś grę i co - za każdym razem, kiedy
chcę w nią zagrać, muszę szukać płytki, chociaż wszystkie
potrzebne dane są na dysku.
Komuś najwyraźniej się ulęgło w chorym umyśle, że takie
zabiegi zniechęcają do piractwa, a przecież tak na zdrowy
rozsądek jest dokładnie odwrotnie.


Zgadzam się z tym całkowicie. Sam też od razu robię sobię kopie legalnie
zakupionych copy-protected audio CD, tylko po to, żeby dały się na
wszystkim odtwarzać.

Ale to jest wątek uboczny, odbiegający od głównego tematu dyskusji i nie
stanowiący podłoża problemu.

made myself - 20 Wrz 2007, 08:13


Zgadzam się z tym całkowicie. Sam też od razu robię sobię kopie legalnie
zakupionych copy-protected audio CD, tylko po to, żeby dały się na
wszystkim odtwarzać.

Ale to jest wątek uboczny, odbiegający od głównego tematu dyskusji i nie
stanowiący podłoża problemu.


Nie, to jest wlasnie meritum. Jakby Ci ktos zaproponowal kupno nowego auta,
w ktorym trzeba na wejsciu wymienic silnik, to bys mu powiedzial, zeby sie
palowal. Natomiast jak takie absurdy wprowadzaja firmy fonograficzne i inne,
to jest walka z piractwem i dbanie o dobro klienta, miedzy innymi.

Pzdr,

Kuba - 20 Wrz 2007, 08:21

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| Ale to jest wątek uboczny, odbiegający od głównego tematu dyskusji i nie
| stanowiący podłoża problemu.

Nie, to jest wlasnie meritum. Jakby Ci ktos zaproponowal kupno nowego auta,
w ktorym trzeba na wejsciu wymienic silnik, to bys mu powiedzial, zeby sie
palowal.


Ale nie poszedłbym na giełdę "wypożyczyć" egzemplarz pokazowy do
bezpłatnego użytkowania.

made myself - 20 Wrz 2007, 08:24


| Ale to jest wątek uboczny, odbiegający od głównego tematu dyskusji i nie
| stanowiący podłoża problemu.

| Nie, to jest wlasnie meritum. Jakby Ci ktos zaproponowal kupno nowego auta,
| w ktorym trzeba na wejsciu wymienic silnik, to bys mu powiedzial, zeby sie
| palowal.

Ale nie poszedłbym na giełdę "wypożyczyć" egzemplarz pokazowy do
bezpłatnego użytkowania.


Ale jaki to ma zwiazek z kupowaniem gownianych, zabezpieczonych plyt?
Ja przeciez nie probuje tlumaczyc sciagania plyt, ktore sa dobrze wydane
i niezabezpieczone...

Pzdr,

Kuba - 20 Wrz 2007, 08:26

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

Ale nie wiem na cholere Ty chcesz dorobic do tego jakas ideologie.
Ja po prostu mam w dupie wydawanie pieniedzy na cos, czego sie nie da
uzywac. Chcesz mi powiedziec, ze mam sobie kupic plyte, ktora mi cyka
w odtwarzaczu i ktorej nie bede mogl sluchac? Chyba Ci sie cos pomylilo.
Jak wydadza niezabezpieczona, to kupie. Im sie wszystkim w dupach
poprzewracalo. Jak frajerzy chca, to niech sie dostosowuja do sprzedawcow.
W moim swiecie jest odwrotnie.


Nikt Cię nie zmusza. Nie chcesz - nie kupujesz - nie słuchasz.

Większość płyt audio jest, póki co, wydawana "normalnie". Oldfield do tej
pory nagrał *jedną* spośród ponad 30 płyt, która jest "zabezpieczona" *).
Pozostałe są zwyczajne. A ludzie i tak torrentują.

*) "zabezpieczenie" jest śmiechu warte

Kuba - 20 Wrz 2007, 08:32

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

Ale jaki to ma zwiazek z kupowaniem gownianych, zabezpieczonych plyt?
Ja przeciez nie probuje tlumaczyc sciagania plyt, ktore sa dobrze wydane
i niezabezpieczone...


A ja piętnuję ściąganie płyt, które *jeszcze nie są wydane* i potencjalnie
mogły być *niezabezpieczone*, ale teraz, skoro wyciekło, jest to mniej
prawdopodobne.

made myself - 20 Wrz 2007, 08:33


Nikt Cię nie zmusza. Nie chcesz - nie kupujesz - nie słuchasz.


No nikt mnie nie zmusza. Chce, ide do sklepu, okazuje sie, ze to gowno i tego
nie odtworze, najwyrazniej ktos nie chce zarobic, wiec ide do domu
i sciagam FLACi. Chcialem kupic oryginal, dystrybutor chcial mnie zrobic
w wala, to nie zarobi. Prosta historia.

Większość płyt audio jest, póki co, wydawana "normalnie".


Wiekszosc? Ja tam na co drugiej widze Copy Controlled.

Oldfield do tej
pory nagrał *jedną* spośród ponad 30 płyt, która jest "zabezpieczona" *).


Tego nie wiem.

Pozostałe są zwyczajne. A ludzie i tak torrentują.


FLACi?

*) "zabezpieczenie" jest śmiechu warte


Ale jest. Nie ma znaczenia, czy ktos Ci ukradnie zlotowke czy milion euro.
Mozna zgodzic sie na mniejsza wygode, gdy cos jest tansze, a nie odwrotnie.
Jezu, oni wam chyba mozgi wyprali :)

Pzdr,

Zbigniew Cofała - 20 Wrz 2007, 08:43


Nikt Cię nie zmusza. Nie chcesz - nie kupujesz - nie słuchasz.


Ale problem z tym że kupujesz i nie możesz posłuchać. Ja mam na przykład
irivera. No i kupiłem sobie kiedyś płytę Dido "Life for rent". No to czy
mam do cholery prawo sobie to przerobić na mp3, oggi, flaki czy wotewery
żeby słuchać na playerze, czy jestem skazany na stacjonarny odtwarzacz?
Zapłaciłem przecież za piosenki a nie za kawałek okrągłego plastiku. To
czemu nie mogę sobie zrzucić? Mogę iść do sklepu i poprosić o wymianę płyty
na wersję w plikach mp3? Nie. No to mam to w dupie i ściągam z netu.

Kuba - 20 Wrz 2007, 08:48

Wytężywszy szare komórki, Zbigniew Cofała wygenerował(a) następującą porcję
bitów:


| Nikt Cię nie zmusza. Nie chcesz - nie kupujesz - nie słuchasz.

Ale problem z tym że kupujesz i nie możesz posłuchać. Ja mam na przykład
irivera. No i kupiłem sobie kiedyś płytę Dido "Life for rent". No to czy
mam do cholery prawo sobie to przerobić na mp3, oggi, flaki czy wotewery
żeby słuchać na playerze, czy jestem skazany na stacjonarny odtwarzacz?


Masz prawo i możliwość.

Zapłaciłem przecież za piosenki a nie za kawałek okrągłego plastiku. To
czemu nie mogę sobie zrzucić? Mogę iść do sklepu i poprosić o wymianę płyty
na wersję w plikach mp3? Nie. No to mam to w dupie i ściągam z netu.


Ale kupiłeś i masz legalnie. Autor, wykonawca i pośrednicy dostają dolę.
Inna rzecz, że ta dola to czysty bandytyzm w majestacie prawa. Ale to z
kolei nie upoważnia nikogo do świadomego naruszania tego prawa, choćby nie
wiem jak było idiotyczne.

Kuba - 20 Wrz 2007, 08:51

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

No nikt mnie nie zmusza. Chce, ide do sklepu, okazuje sie, ze to gowno i tego
nie odtworze, najwyrazniej ktos nie chce zarobic, wiec ide do domu
i sciagam FLACi. Chcialem kupic oryginal, dystrybutor chcial mnie zrobic
w wala, to nie zarobi. Prosta historia.


I robię w wała dystrybutora, autora i wykonawcę. Prosta historia.

made myself - 20 Wrz 2007, 08:51


| Ale jaki to ma zwiazek z kupowaniem gownianych, zabezpieczonych plyt?
| Ja przeciez nie probuje tlumaczyc sciagania plyt, ktore sa dobrze wydane
| i niezabezpieczone...

A ja piętnuję ściąganie płyt, które *jeszcze nie są wydane* i potencjalnie
mogły być *niezabezpieczone*, ale teraz, skoro wyciekło, jest to mniej
prawdopodobne.


Hahahah... Jasne ;) I mialy kosztowac 15 pln...

Pzdr,

made myself - 20 Wrz 2007, 08:59


| No nikt mnie nie zmusza. Chce, ide do sklepu, okazuje sie, ze to gowno i tego
| nie odtworze, najwyrazniej ktos nie chce zarobic, wiec ide do domu
| i sciagam FLACi. Chcialem kupic oryginal, dystrybutor chcial mnie zrobic
| w wala, to nie zarobi. Prosta historia.

I robię w wała dystrybutora, autora i wykonawcę. Prosta historia.


Myli Ci sie rybko skutek z przyczyna... Wiesz, wsrod normalnych ludzi relacja
klient-sprzedawca przebiega troche inaczej.

Pzdr,

Kuba - 20 Wrz 2007, 09:00

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

Hahahah... Jasne ;) I mialy kosztowac 15 pln...


I pewnie mogłyby tyle kosztować, gdyby nie torrent

Za drogo? Masz prawo zrzucić się z kolegami na książkę i czytać ją na
zmianę? Masz. To na płytę też masz.

Wiedziemy "akademicką" dyskusję prowadzącą donikąd. A meritum sprawy jest
takie, że nawet najgłupsze prawo i bandytyzm legalnych dystrybutorów nie
upoważnia nikogo do jego świadomego łamania.

Kuba - 20 Wrz 2007, 09:08

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:


| No nikt mnie nie zmusza. Chce, ide do sklepu, okazuje sie, ze to gowno i tego
| nie odtworze, najwyrazniej ktos nie chce zarobic, wiec ide do domu
| i sciagam FLACi. Chcialem kupic oryginal, dystrybutor chcial mnie zrobic
| w wala, to nie zarobi. Prosta historia.

| I robię w wała dystrybutora, autora i wykonawcę. Prosta historia.

Myli Ci sie rybko skutek z przyczyna... Wiesz, wsrod normalnych ludzi relacja
klient-sprzedawca przebiega troche inaczej.


Tak, bo wg Ciebie wśród normalnych ludzi ta relacja przebiega mniej-więcej
tak:
Chcę kupić jabłka na targu, ale handlarz chce za nie za dużo, a w dodatku
są pryskane. Nikt mnie nie zmusza, najwyraźniej nie chcą zarobić, więc idę
do *czyjegoś* sadu i sobie rwę.

Bart Ogryczak - 20 Wrz 2007, 09:12


Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| Hahahah... Jasne ;) I mialy kosztowac 15 pln...

I pewnie mogłyby tyle kosztować, gdyby nie torrent


ROTFL. ;-)

Bart Ogryczak - 20 Wrz 2007, 09:13


Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| Ale nie wiem na cholere Ty chcesz dorobic do tego jakas ideologie.
| Ja po prostu mam w dupie wydawanie pieniedzy na cos, czego sie nie da
| uzywac. Chcesz mi powiedziec, ze mam sobie kupic plyte, ktora mi cyka
| w odtwarzaczu i ktorej nie bede mogl sluchac? Chyba Ci sie cos pomylilo.
| Jak wydadza niezabezpieczona, to kupie. Im sie wszystkim w dupach
| poprzewracalo. Jak frajerzy chca, to niech sie dostosowuja do sprzedawcow.
| W moim swiecie jest odwrotnie.

Nikt Cię nie zmusza. Nie chcesz - nie kupujesz - nie słuchasz.


Dlaczego mialby nie sluchac, skoro ma do tego prawo?

Erion Kuka - 20 Wrz 2007, 09:14


Cóż, niech głupki ssają. Ja tam nie lubię w lustrze oglądać złodzieja.


Zwaz na to ze posiadanie na wlasny uzytek nie jest scigane. Scigane jest
rozpowszechnianie. Wiec jesli sciagniesz mp3 lub dostaniesz od kogos to
nie ty popelniasz przestepstwo tylko ta osoba ktora Ci to udostepnila.

Er

Bart Ogryczak - 20 Wrz 2007, 09:15


Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| No nikt mnie nie zmusza. Chce, ide do sklepu, okazuje sie, ze to gowno i tego
| nie odtworze, najwyrazniej ktos nie chce zarobic, wiec ide do domu
| i sciagam FLACi. Chcialem kupic oryginal, dystrybutor chcial mnie zrobic
| w wala, to nie zarobi. Prosta historia.

I robię w wała dystrybutora, autora i wykonawcę. Prosta historia.


Ale to chyba ich problem, nie? Ja robie tez w wala taksówkarzy i
zarzad transportu miejskiego. Jezdze wlasnym samochodem.

Bart Ogryczak - 20 Wrz 2007, 09:16


Ale kupiłeś i masz legalnie. Autor, wykonawca i pośrednicy dostają dolę.
Inna rzecz, że ta dola to czysty bandytyzm w majestacie prawa. Ale to z
kolei nie upoważnia nikogo do świadomego naruszania tego prawa, choćby nie
wiem jak było idiotyczne.


Ale jakiego naruszania prawa?

made myself - 20 Wrz 2007, 09:20


| Hahahah... Jasne ;) I mialy kosztowac 15 pln...

I pewnie mogłyby tyle kosztować, gdyby nie torrent


Hahahahaha :D

Za drogo? Masz prawo zrzucić się z kolegami na książkę i czytać ją na
zmianę? Masz. To na płytę też masz.


Cos Ci sie pomieszalo. Przeciez mnie stac i ja to chce kupowac, zawsze ide
do sklepu najpierw. Ale jak danego filmu u nas nie wydano na DVD, albo
plyta mi bedzie cykac i bede musial ja przegrywac, kombinowac, lamac
zabezpieczenia itd, to wybacz, ale mam to w dupie. Nie bede placil za to,
ze wydawca z gory zaklada, ze jestem nieuczciwy.

Wiedziemy "akademicką" dyskusję prowadzącą donikąd. A meritum sprawy jest
takie, że nawet najgłupsze prawo i bandytyzm legalnych dystrybutorów nie
upoważnia nikogo do jego świadomego łamania.


I to jest wlasnie gowno prawda. Mozesz byc frajerem for all I care, mozesz
nawet stawac na jednej nodze przed wlozeniem plyty do czytnika o ile
wydawca sobie tak zazyczy, skanowac siatkowke przed zagraniem na komputerze
i frajerzyc sie na milion innych sposobow. Jezeli prawo bedzie rozsadne,
jezeli dystrybutor pozwoli mi na wykonanie kopii bezpieczenstwa, ktora mam
prawnie zagwarantowana bez problemu i bedzie mnie szanowal jako klienta, to
ja mu dam zarobic. Ale jezeli on chce mnie wydymac, sprawic mi pelno klopotow,
sprzedac bubel i jeszcze straszyc sadem, to ja go mam, za przeproszeniem,
w dupie.

Pzdr,

made myself - 20 Wrz 2007, 09:33


| No nikt mnie nie zmusza. Chce, ide do sklepu, okazuje sie, ze to gowno i te
go
| nie odtworze, najwyrazniej ktos nie chce zarobic, wiec ide do domu
| i sciagam FLACi. Chcialem kupic oryginal, dystrybutor chcial mnie zrobic
| w wala, to nie zarobi. Prosta historia.

| I robię w wała dystrybutora, autora i wykonawcę. Prosta historia.

| Myli Ci sie rybko skutek z przyczyna... Wiesz, wsrod normalnych ludzi relacja
| klient-sprzedawca przebiega troche inaczej.

Tak, bo wg Ciebie wśród normalnych ludzi ta relacja przebiega mniej-więcej
tak:
Chcę kupić jabłka na targu, ale handlarz chce za nie za dużo, a w dodatku
są pryskane. Nikt mnie nie zmusza, najwyraźniej nie chcą zarobić, więc idę
do *czyjegoś* sadu i sobie rwę.


Mylisz pojecia. Po pierwsze nie rozrozniasz kradziezy od nielegalnego
korzystania z wlasnosci intelektualnej. Po drugie wlasciwa analogia brzmi:
sprzedawca oferuje Ci jajka takie, jakie chcesz, ale zabrania Ci posolic
zrobionej z nich jajecznicy i pod grozba sadu nakazal Ci ja jesc jedynie z
jednego talerza na raz.

Pzdr,

Kuba - 20 Wrz 2007, 09:49

Wytężywszy szare komórki, Bart Ogryczak wygenerował(a) następującą porcję
bitów:


| Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
| bitów:

| No nikt mnie nie zmusza. Chce, ide do sklepu, okazuje sie, ze to gowno i tego
| nie odtworze, najwyrazniej ktos nie chce zarobic, wiec ide do domu
| i sciagam FLACi. Chcialem kupic oryginal, dystrybutor chcial mnie zrobic
| w wala, to nie zarobi. Prosta historia.

| I robię w wała dystrybutora, autora i wykonawcę. Prosta historia.

Ale to chyba ich problem, nie? Ja robie tez w wala taksówkarzy i
zarzad transportu miejskiego. Jezdze wlasnym samochodem.


Nie robisz, bo ten samochód legalnie kupiłeś. To tak, jakbyś twierdził, że
robisz w wała Universal, bo kupiłeś płytę innego wykonawcy, wydaną przez
EMI.
Robiłbyś ZTM w wała kasując bilety wydrukowane z PDF.

Jeszcze raz, bo może nie zrozumieliście :)

Jedna rzecz, to usankcjonowany idiotycznym prawem bandytyzm dystrybutorów i
wydawców. Gdyby (co jest niestety utopią) ludzie umówili się, że zbyt
drogich/zabezpieczonych płyt nie będą kupować, dystrybutorzy musieliby w
końcu spuścić z tonu. Towar jest wart tyle, ile ludzie są skłonni za niego
zapłacić.

Druga rzecz, to świadome naruszanie obowiązującego prawa, w tym prawa
artysty do tantiem.

Kuba - 20 Wrz 2007, 09:59

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| Tak, bo wg Ciebie wśród normalnych ludzi ta relacja przebiega mniej-więcej
| tak:
| Chcę kupić jabłka na targu, ale handlarz chce za nie za dużo, a w dodatku
| są pryskane. Nikt mnie nie zmusza, najwyraźniej nie chcą zarobić, więc idę
| do *czyjegoś* sadu i sobie rwę.

Mylisz pojecia. Po pierwsze nie rozrozniasz kradziezy od nielegalnego
korzystania z wlasnosci intelektualnej.


No dobrze, brzmi trochę łagodniej, ale moralnie jest równie wątpliwe.

Po drugie wlasciwa analogia brzmi:
sprzedawca oferuje Ci jajka takie, jakie chcesz, ale zabrania Ci posolic
zrobionej z nich jajecznicy i pod grozba sadu nakazal Ci ja jesc jedynie z
jednego talerza na raz.


Nie do wyegzekwowania. Jajka kupiłem, *zapłaciłem*, zjem jak chcę. Ale nie
pójdę sam do kurnika. A torrenciarze chodzą.

Janusz 'Kali' Kaliszczak - 20 Wrz 2007, 10:06


Ale jezeli on chce mnie wydymac, sprawic mi pelno klopotow,
sprzedac bubel i jeszcze straszyc sadem, to ja go mam, za przeproszeniem,
w dupie.


Czyli po prostu nie kupujesz, nie ściagasz, nie słuchasz.
A nie idziesz sobie ukraść to czego ktoś nie chce Ci wygodnie (dla
Ciebie) sprzedac.

Bart Ogryczak - 20 Wrz 2007, 10:15


Wytężywszy szare komórki, Bart Ogryczak wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
| bitów:

| | No nikt mnie nie zmusza. Chce, ide do sklepu, okazuje sie, ze to gowno i tego
| | nie odtworze, najwyrazniej ktos nie chce zarobic, wiec ide do domu
| | i sciagam FLACi. Chcialem kupic oryginal, dystrybutor chcial mnie zrobic
| | w wala, to nie zarobi. Prosta historia.

| I robię w wała dystrybutora, autora i wykonawcę. Prosta historia.

| Ale to chyba ich problem, nie? Ja robie tez w wala taksówkarzy i
| zarzad transportu miejskiego. Jezdze wlasnym samochodem.

Nie robisz, bo ten samochód legalnie kupiłeś.


A niby sciaganie muzyki do prywatnego uzytku jest nielegalne?

To tak, jakbyś twierdził, że
robisz w wała Universal, bo kupiłeś płytę innego wykonawcy, wydaną przez
EMI.


Nie. Tak to by bylo, gdyby jezdzil taksówka jednej korporacji, a nie
drugiej.

Druga rzecz, to świadome naruszanie obowiązującego prawa, w tym prawa
artysty do tantiem.


Placisz artyscie tantiemy, za kazdym razem, kiedy sluszasz muzyki z
plyty? Zdarzylo ci sie, zeby kiedy sluchasz plyty, to slyszal muzyke
ktos poza toba?
Piracie! Bandyto! Zlodzieju! Gwalcicielu! Morderco!

made myself - 20 Wrz 2007, 10:26


| Ale jezeli on chce mnie wydymac, sprawic mi pelno klopotow,
| sprzedac bubel i jeszcze straszyc sadem, to ja go mam, za przeproszeniem,
| w dupie.

Czyli po prostu nie kupujesz, nie ściagasz, nie słuchasz.
A nie idziesz sobie ukraść to czego ktoś nie chce Ci wygodnie (dla
Ciebie) sprzedac.


Gdzie tu kradziez? Przeciez ja nie wynosze ze sklepu plyty w rekawie, bo
za droga... Poza tym z punktu widzenia dystrybutora nie ma roznicy na tym
etapie, czy ja sciagne te plyte z sieci, czy nie...

Pzdr,

Animol - 20 Wrz 2007, 10:26


Ale kupiłeś i masz legalnie. Autor, wykonawca i pośrednicy dostają dolę.
Inna rzecz, że ta dola to czysty bandytyzm w majestacie prawa. Ale to z
kolei nie upoważnia nikogo do świadomego naruszania tego prawa, choćby nie
wiem jak było idiotyczne.


Jakiego znowu prawa?

made myself - 20 Wrz 2007, 10:35


Jajka kupiłem, *zapłaciłem*, zjem jak chcę.


I tu sie mylisz. Wtedy nie bedziesz sie niczym roznil od pirata. No dobra,
bedziesz sie roznil, bedziesz o wiele wiekszym frajerem, bo zaplacisz, a i
tak bedziesz lamal prawo. Czytales kiedys DMCA? Polecam, moze otworzysz
oczy i zobaczysz w jaka strone to idzie...

Pzdr,

Kuba - 20 Wrz 2007, 10:57

Wytężywszy szare komórki, made myself wygenerował(a) następującą porcję
bitów:


| Ale jezeli on chce mnie wydymac, sprawic mi pelno klopotow,
| sprzedac bubel i jeszcze straszyc sadem, to ja go mam, za przeproszeniem,
| w dupie.

| Czyli po prostu nie kupujesz, nie ściagasz, nie słuchasz.
| A nie idziesz sobie ukraść to czego ktoś nie chce Ci wygodnie (dla
| Ciebie) sprzedac.

Gdzie tu kradziez? Przeciez ja nie wynosze ze sklepu plyty w rekawie, bo
za droga... Poza tym z punktu widzenia dystrybutora nie ma roznicy na tym
etapie, czy ja sciagne te plyte z sieci, czy nie...


Kradzież w tym sensie, że słuchasz płyty pozbawiając artystę części
tantiem. Również w tym sensie, że ściągasz ją w złej wierze, wiedząc, że
jest to nielegalne źródło dystrybucji.

Z punktu widzenia dystrybutora różnica jest już w tym, czy płyta jest w
sieci, czy nie. Na etapie ściągania to już jest szara strefa. Korzystanie z
niej na własny użytek jest tylko i wyłącznie kwestią Twojego sumienia.
Rozpowszechnianie utworów dalej, choćby bezpłatne, jest już przestępstwem.

Kuba - 20 Wrz 2007, 11:08

Wytężywszy szare komórki, Bart Ogryczak wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| Ale to chyba ich problem, nie? Ja robie tez w wala taksówkarzy i
| zarzad transportu miejskiego. Jezdze wlasnym samochodem.

| Nie robisz, bo ten samochód legalnie kupiłeś.

A niby sciaganie muzyki do prywatnego uzytku jest nielegalne?


Nielegalne jest nieautoryzowane udostępnianie jej do ściągania. Ściągasz w
zgodzie z własnym sumieniem, mając świadomość, że wchodzisz w szarą strefę.
To tak, jakbyś świadomie kupił kradziony samochód.

| To tak, jakbyś twierdził, że
| robisz w wała Universal, bo kupiłeś płytę innego wykonawcy, wydaną przez
| EMI.

Nie. Tak to by bylo, gdyby jezdzil taksówka jednej korporacji, a nie
drugiej.


Nie robiłby wtedy nikogo w wała, bo korzysta z normalnego, rynkowego prawa
wyboru. Tutaj ma taki sam wybór. A jak mu się wszystkie taksówki nie
podobają, może jeździć rowerem, chociaż to może mniej wygodnie.

| Druga rzecz, to świadome naruszanie obowiązującego prawa, w tym prawa
| artysty do tantiem.

Placisz artyscie tantiemy, za kazdym razem, kiedy sluszasz muzyki z
plyty? Zdarzylo ci sie, zeby kiedy sluchasz plyty, to slyszal muzyke
ktos poza toba?
Piracie! Bandyto! Zlodzieju! Gwalcicielu! Morderco!


:-D

Zapłaciłem kupując płytę. Słuchając w radiu wiem, że stacja zapłaciła (z
pieniędzy reklamodawców, a ci z pieniędzy konsumentów, czyli m. in. moich,
czyli zapłaciłem) Itepe, itede...

Kuba - 20 Wrz 2007, 11:09

Wytężywszy szare komórki, Animol wygenerował(a) następującą porcję bitów:


| Ale kupiłeś i masz legalnie. Autor, wykonawca i pośrednicy dostają dolę.
| Inna rzecz, że ta dola to czysty bandytyzm w majestacie prawa. Ale to z
| kolei nie upoważnia nikogo do świadomego naruszania tego prawa, choćby nie
| wiem jak było idiotyczne.

Jakiego znowu prawa?


Kaduka :)

made myself - 20 Wrz 2007, 11:22


Kradzież w tym sensie, że słuchasz płyty pozbawiając artystę części
tantiem. Również w tym sensie, że ściągasz ją w złej wierze, wiedząc, że
jest to nielegalne źródło dystrybucji.


Ty chyba nie ten teges slowo pisane. Chce kupic plyte. Ide do sklepu,
widze ja na polce, widze naklejke Copy Protected, wiem, ze z tym
zabezpieczeniem bedzie mi cykala w odtwarzaczu i nie odtworze jej na
laptopie, wiec nie bede jej mogl sluchac, w zwiazku z tym pokazuje
wydawcy srodkowy palec, postanawiam jej nie kupic nigdy w zyciu i nie
dac skurwysynom zarobic. Okradlem artyste? Co Ty pieprzysz? Jezeli
mi sie spodoba jakas piosenka, to juz _musze_ kupic oryginal, chocby
jak gowniany nie byl, bo inaczej _okradne artyste_?

Z punktu widzenia dystrybutora różnica jest już w tym, czy płyta jest w
sieci, czy nie.


Ale ja z tym czy ona jest w sieci czy nie nie mam nic wspolnego.
Pytalem jaka jest roznica z punktu widzenia dystrybutora w tym
konkretnym przypadku. Jaka roznice zrobi mu to, czy pokaze mu palec
i sciagne ja z netu, czy wylacznie pokaze mu palec? Bo z punktu artysty
jest istotna na korzysc pokaze mu palec i sciagne z netu.

Na etapie ściągania to już jest szara strefa. Korzystanie z
niej na własny użytek jest tylko i wyłącznie kwestią Twojego sumienia.


Kurwa! :) To juz wkurw na zjebane zabezpieczenie i sciagniecie piosenki
z sieci to jest kwestia sumienia? :D Chyba Pan przesadzasz, Panie
Dostojewski... Mam nie spac po nocach, bo nie dalem sie wydymac na
gowniane zabezpieczenie, nie kupilem plyty, ktorej bym nie mogl posluchac,
a Roger Waters bedzie zbieral tydzien dluzej na nowe Enzo... Faktycznie
bede smazyl sie w piekle...

Rozpowszechnianie utworów dalej, choćby bezpłatne, jest już przestępstwem.


Dobrze, ze chociaz nie grozi za to dekapitacja, albo 25 lat w kryminale...
A wiesz, ze w USA wpadnieto na genialny pomysl, ze kopiowac moze jedynie
wlasciciel praw? Co o tym sadzisz? Poczytales juz sobie DMCA?

Pzdr,

Kuba - 20 Wrz 2007, 11:24

Wytężywszy szare komórki, Bart Ogryczak wygenerował(a) następującą porcję
bitów:

| Ale to chyba ich problem, nie? Ja robie tez w wala taksówkarzy i
| zarzad transportu miejskiego. Jezdze wlasnym samochodem.

| Nie robisz, bo ten samochód legalnie kupiłeś.

A niby sciaganie muzyki do prywatnego uzytku jest nielegalne?


Nielegalne jest nieautoryzowane udostępnianie jej do ściągania. Ściągasz w
zgodzie z własnym sumieniem, mając świadomość, że wchodzisz w szarą strefę.
To tak, jakbyś świadomie kupił kradziony samochód.

| To tak, jakbyś twierdził, że
| robisz w wała Universal, bo kupiłeś płytę innego wykonawcy, wydaną przez
| EMI.

Nie. Tak to by bylo, gdyby jezdzil taksówka jednej korporacji, a nie
drugiej.


Nie robiłby wtedy nikogo w wała, bo korzysta z normalnego, rynkowego prawa
wyboru. Tutaj ma taki sam wybór. A jak mu się wszystkie taksówki nie
podobają, może jeździć rowerem, chociaż to może mniej wygodnie.

| Druga rzecz, to świadome naruszanie obowiązującego prawa, w tym prawa
| artysty do tantiem.

Placisz artyscie tantiemy, za kazdym razem, kiedy sluszasz muzyki z
plyty? Zdarzylo ci sie, zeby kiedy sluchasz plyty, to slyszal muzyke
ktos poza toba?
Piracie! Bandyto! Zlodzieju! Gwalcicielu! Morderco!


:-D

Zapłaciłem kupując płytę. Słuchając w radiu wiem, że stacja zapłaciła (z
pieniędzy reklamodawców, a ci z pieniędzy konsumentów, czyli m. in. moich,
czyli zapłaciłem) Itepe, itede...

Bart Ogryczak - 20 Wrz 2007, 11:26



| Ale jezeli on chce mnie wydymac, sprawic mi pelno klopotow,
| sprzedac bubel i jeszcze straszyc sadem, to ja go mam, za przeproszeniem,
| w dupie.

Czyli po prostu nie kupujesz, nie ściagasz, nie słuchasz.
A nie idziesz sobie ukraść to czego ktoś nie chce Ci wygodnie (dla
Ciebie) sprzedac.


Znaczy on te plyty z Empiku wynosi? Pietno za mózg wyprany przez RIAA.

Wojtas - 20 Wrz 2007, 11:28


I pewnie mogłyby tyle kosztować, gdyby nie torrent


Gdyby nie torrent, kosztowały by prawdopodobnie 100% więcej niż teraz.
Nie wiem jak można być takim naiwniakiem, kiedy cenami steruje kartel a
z pozycją monopolisty mógłby dyktować dowolne ceny.

Wojtas - 20 Wrz 2007, 11:34


Proszę wytłumacz mi po jakiego ch*ja mi oryginał jak już przeczytałem/
wydrukowałem i przeczytałem pdf-a?


A kto drukuje PDFy i je później w takiej postaci czyta? Może jakieś
nerdy z uczelni technicznych ale to zaledwie jakiś 1% rynku wydawniczego.

Wojtas - 20 Wrz 2007, 11:35


Cóż, niech głupki ssają. Ja tam nie lubię w lustrze oglądać złodzieja.


LOL

Złodzieje kontra kolej
malych zlodziejaszkow
To ja, zlodziej
Staniszkis w TV
DZIENNIKARZ: Powrot imigrantow: schizofrenia
Niezdecydowanie [blog]
Wspolnota mieszkaniowa i walka z gmina
Komp. pokl. do auta.
Bassdrive
michnik opinia c.d.
Flyback na 130kHz... Ratunku!
Dzentelmen i hultaj...
DS1820 i 8051
O okregi jednomandatowe (I)
spory o aborcje
Spis postów z for internetowych || Strona Główna
Odnośniki,